Grecki post, czyli gdy musaki i tzatzików nie wolno

Czy to nie ciekawe jak ludzkość wprowadza reguły i zakazy, żeby zaraz po tym poddać się swej hedonistycznej naturze i je złamać, obejść lub dać upust pożądaniu kiedy tylko zakaz przestaje obowiązywać? Szczególnie wyraźnie widzę to w przypadku postów religijnych. Kiedyś w Turcji, w czasie Ramadanu, z fascynacją oglądaliśmy rzesze ludzi przy ogromnych, suto zastawionych stołach, czekających z niecierpliwością na sygnał, że słońce właśnie schowało się za horyzontem i jak na komendę rzucających się na jedzenie. Innego dnia, w czasie podróży autokarem przez wielkie pustkowie, o odpowiedniej godzinie rozdano napoje i przekąski, a kiedy tylko dojechaliśmy do pierwszej cywilizacji, na przedmieścia, a więc prawie u celu podróży, zarządzono postój na szaszłyki w przydrożnej jadłodajni. Religie chrześcijańskie też oczywiście mają swoje posty, jednak zawsze znajdzie się sposób, żeby troszkę pocieszyć się jedzeniem. W Polsce nie jest tak trudno, choć odmówić należy sobie kiełbasy, zawsze można postawić na tłustą rybę!

Choć w domu już wszyscy skończyli objadać się pasztetami i pieczeniami, w ortodoksyjnej Grecji wciąż panuje post. Zaczął się on 14 marca, w tak zwany Czysty Poniedziałek (Kathara Deftera). Zwęszyliśmy pismo nosem już wtedy, gdy nasz gospodarz, Ioannis, zapowiedział na sobotę jagnięcinę z pieca opalanego drewnem, a na niedzielę rybę z rusztu. Czy to jakaś specjalna okazja, że w tej niezbyt mięsożernej rodzinie pierwszy raz w sezonie odpalamy piec w ogrodzie? Jako że Ioannis czas religijnego postu wykorzystuje, żeby przeprowadzić własny post leczniczy, wszystko staje się jasne. To ostatnia szansa, żeby najeść się mięsa przed tygodniami wyrzeczeń!

kathara deftera-4430

W sobotę dom zapełnia się zakupami – ośmiornice, małe kałamarnice, sepia, rybia ikra oraz wszelakie warzywa. Szykujemy się do Czystego Poniedziałku. W Grecji to dzień wolny od pracy i okazja do spotkań rodzinno-towarzyskich, puszczania latawców i… wielkiej wyżerki. Choć konsumpcja wszystkiego co posiada czerwoną krew i pochodnych (ser, mleko, jajka) oraz ryb jest przez religię zabroniona, wybór nadal jest szeroki – oprócz strączków, zbóż i warzyw, mamy przecież wszelkie owoce morza i ślimaki, a do tego słodycze, wino i raki…

W niedzielę zaczyna się poruszenie. Od rana gospodarze biegają, sprzątają, jeżdżą do sklepu po kolejne składniki. Wieczorem zaczynamy czyszczenie morskich stworów, gotowanie buraczków, namoczonych strączków i części ośmiornic. Wrzucone do garnka “na sucho” już po chwili zaczynają puszczać wodę a w trakcie gotowania zmieniają kolor na piękny fiolet. W międzyczasie przygotowujemy pasty i dipy, a ja jak w hipnozie przyglądam się jak oliwa i sok z cytryny znikają bez śladu w białej paście z ikry.

kathara deftera-4454

kathara deftera-4457

Kolejny dzień rozpoczynamy dość wcześnie.Ruszt po rybach nie wygasł na długo – dziś ich miejsce zajęły sepia i pozostałe ośmiornice. Powoli wyłania się całe menu dań, z których wiele już próbowaliśmy, jednak tylko kilka umiemy przygotować. U nas korzystamy w większości z sezonowych składników, wśród których nie znajdziecie szklarniowych pomidorków. Schodzą się za to goście – rodzina, bliższa i dalsza oraz znajomi i ich rodzice, którzy przyjechali w odwiedziny z Albanii. W głośnikach tradycyjne greckie piosenki o sprośnych tematach wprawiają naszych gospodarzy w niegrzeczny nastrój. W ten sposób pierwszy dzień postu staje się okazją do celebracji, nadrobienia plotkarskich zaległości i oczywiście wielkiego obżarstwa.

kathara deftera -4467

20160314-Untitled_Panorama3

Z postnych składników udało się wyczarować cały stół dobrych rzeczy. Wiele z nich to klasyki, które je się tu okrągły rok. Jest to zatem dobry czas, żeby przyjrzeć się greckiej kuchni, w której wiele dzieje się poza sztandarowymi musakami, tzatzikami i sałatką grecką

FAVA

kathara deftera greek food fava-4464

Obowiązkowy element greckiej kuchni, i w domu i w tawernie. Pasta z długo gotowanych strączków, wymieszana z oliwą, sokiem z cytryny i jedzona zazwyczaj z dodatkiem posiekanej surowej cebuli. Klasycznie przygotowywana z kruszonego grochu. U nas wersja, która nam smakuje zdecydowanie bardziej – kukofava, czyli pasta z suszonego bobu.

BURACZKI

kathara deftera greek food beetroots-4542

Uwielbiamy! Ugotowane do miękkości i pokrojone buraczki (zazwyczaj razem z łodyżkami i liśćmi) w occie i oliwie, z odrobiną czosnku. Jedna z najprostszych i najlepszych rzeczy pod słońcem, o czym pewnie decyduje doskonała jakość składników.

TARAMOSALATA

kathara deftera greek food taramosalata-4502

Trochę jak majonez, z drobnej rybiej ikry (zazwyczaj karpia) z oliwą, sokiem z cytryny oraz chlebem i/lub ziemniakami. Brzmi średnio i wygląda niepozornie ale smakuje bosko i mnie totalnie uzależniła. Wersja sklepowa zazwyczaj barwiona jest na szalony różowy kolor. Musicie spróbować!

DOLMADES

kathara deftera greek food dolmadakia-4461

Ryż z ziołami w liściach winogron znają chyba wszyscy. My lubimy bardzo, a że ta partia przygotowana przez babcię-mistrzynię rozeszła się bardzo szybko, to już za nimi tęsknimy bardzo.

PITAKIA

kathara deftera greek food pitakia-4462

Pita to chyba najpopularniejsze wśród Greków danie. Nie mówimy tu o placku w którego wkładają gyrosa, tylko o cieście (pie) filo faszerowanym szpinakiem, hortą (dziką zieleniną) lub serem. Pitakia, czyli inaczej małe pity, to zapiekane pierożki z ciasta filo.

LAGANA

kathara deftera greek food lagana-4473

Specjalny płaski chlebek przygotowywany z okazji postu, obsypany ziarnami sezamu.

MAKARON Z OŚMIORNICĄ

Kawałki ośmiornicy duszone w winie i pomidorach z orzo lub innym drobnym makaronem. Przepis możecie znaleźć na przykład tu.

GRILLOWANE OWOCE MORZA

kathara deftera greek food octopus-4482

kathara deftera greek food sepia-4480

Szczególnie ośmiornica, gdy nie jest za twarda, to prawdziwa poezja. Plasterki o lekko wędzonym smaku, w oliwie i occie, plus domowe wino to jedna z naszych ulubionych smakowych pamiątek z Grecji.

KALMARY W PANIERCE

Tych chyba nie trzeba przedstawiać…

GIGANTES

kathara deftera greek food gigantes-4487

Zapiekana fasola, trochę jak nasza fasolka po bretońsku. Bez mięsa, za to z warzywami i dużą ilością kreteńskiej oliwy. Lubią ją tu wszyscy, a Marcin uwielbia.

PIKLE

kathara deftera greek food volvi-4463

VOLVI – dzikie bulwy rośliny z rodziny hiacyntowatych. Wyglądają i smakują podobnie do marynowanych cebulek, poza tym, że są także lekko gorzkie w smaku.

LUPINA  – fasolki łubinu. Jedno z nielicznych źródeł białka w czasie wojny, teraz bardziej kwestia tradycji –większość pozostała po imprezie nieruszona 🙂

(Visited 409 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *