Nasze małe greckie życie na północnej Evii

Evia to duża wyspa niedaleko Aten, która jakimś cudem uniknęła napływu zagranicznych turystów. Jest za to dość popularnym kierunkiem wypoczynkowym dla Greków. Patrząc na zachwycający alpejski krajobraz północnej Evii, jako pierwsze przychodzi mi do głowy słowo “przestrzeń”, a może bardziej objętość, czy też angielskie volume – daje się ją odczuć na obszernych dolinach rozpostartych pośród gór. Znaleźć tam można też klify i rudawe porosty przywodzące na myśl szkockie krajobrazy, jak i małe nadmorskie miasteczka bardziej kojarzące się z typowym greckim klimatem. Do tego gorące źródła z widokiem na morze!!! Północna Evia jest jak na greckie warunki bardzo zielona, a do tego mocno rolnicza, przez co dla nas bardziej swojska. Uprawia się tu między innymi zboża i bawełnę. Przez brak turystycznego charakteru jest też dla nas urocza i prawdziwa w swojej niewyszukanej codziennej odsłonie, pozbawionej biało niebieskich domków i wymuskanych tawern.

North Evia Kirinthos beach-3378

North Evia Limni -3734

North Evia Kirinthos outside villa averoff-3569

North Evia Kirinthos cotton-3389

North Evia Kirinthos beach-3385

North Evia Edipsos hot springs-3707

North Evia Farakla view from the farm-3642

My jednak nie zwiedzaliśmy wyspy w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Z jednej strony przyczyniła się do tego kapryśna, styczniowa pogoda. Z drugiej nasz workaway-owy gospodarz, który zadbał o to, żebyśmy czuli się jak w domu, a do tego stali się na chwilę częścią wioski. W ten sposób poznaliśmy masę jego znajomych oraz rodzinę, wysiadywaliśmy w kawiarniach i ouzeriach, sączyliśmy tsipouro i zagryzaliśmy lokalnymi przekąskami. Wieczorem, w zadymionej kawiarni próbowaliśmy tańczyć grecki męski taniec zeibekiko. Celebrowaliśmy rodzinnie sylwestra, próbując tradycyjnego ciasta, w którym ukryte są dwie monety dla “króla i królowej”, a wszyscy powtarzają w nieskończoność kali chronia (happy year)! Oglądaliśmy szaleńców, biorących udział w celebracji Epiphaneia 6 stycznia, ścigając się po wrzucony przez duchownego do morza krzyż. Paliliśmy czynnie i biernie w każdym możliwym pomieszczeniu, popijając grecką czarną kawą lub freddo i przezywając się malaka*! Ogólnie rzecz biorąc, byliśmy zachwyceni!

North Evia Kirinthos Epiphanea-3518

North Evia Kirinthos Epiphanea-3516

Drugim highlightem naszego pobytu, było karmienie, przytulanie i wyprowadzanie niezliczonych włochatych stworzeń. U pierwszego gospodarza, gdzie opiekowaliśmy się ziemską posiadłością z willami do wynajęcia (może szukacie super miejsca na wakacje?), codziennie rano i wieczorem dokarmialiśmy mini stadko kóz, owiec, danieli i drobiu. W międzyczasie zamęczaliśmy przytulaniem bandę kotów i psy, w tym najsłodszą na świecie dziewczynę o imieniu Scruffy.

North Evia Kirinthos Minas-3786
Król i szef stada – Minas

North Evia Kirinthos the animals-3415

North Evia Kirinthos the animals-3811

North Evia Kirinthos the animals-3806

North Evia Kirinthos the animal-3803

North Evia Kirinthos Minas-3414

North Evia Kirinthos Villa Averoff-3549
jeden z domów do wynajęcia
North Evia Kirinthos Villa Averoff-3545
…i jego wnętrze

North Evia Kirinthos Villa Averoff-3551

North Evia Limni with the boss-3720
z szefem
North Evia Limni with Maaike and Quentin-3725
i ochotnicy z Belgii – Quentin i Maaike
North Evia Kirinthos Lima Scruffy-3533
dawaj piłkę!
North Evia Kirinthos Scruffy-3767
ukochana Scruffy
North Evia Kirinthos Scruffy Miau Miau-3423
..i jej najlepszy przyjaciel

U drugiego gospodarza, na ekologicznej permakulturowej farmie, zostałam chicken chefem, siekając zieleninę dla kurczaków, którym mężczyźni wraz z Marcinem budowali zakwaterowanie o wyższym standardzie. Próbowałam też zaprzyjaźnić się z nieufną i niezwykle upartą oślicą Marą, której udało się raz zwiać mi wieczorem. Cierpliwość popłaciła i pod koniec pobytu Mara pozwalała się już smyrać po grzbiecie, choć nadal odmawiała tarmoszenia swoich boskich uszu**.

budują kurnik
North Evia Farakla the chicken coop-3825
kurnik gotowy, kurze werandy na wykończeniu

North Evia Farakla the donkey-3827

North Evia Farakla the donkey-3660

Poznaliśmy też lepiej grecki duch narodowy, w którym czujemy się całkiem dobrze. Ludzi, które nie znoszą przystosowywać się do wymagań i mają w nosie przepisy, jeżdżą po alkoholu i nie zapinają pasów. Ludzi, którzy nie znoszą pospieszania, presji i planowania, dzięki czemu nasz wyjazd z Evii odbył się później niż się spodziewaliśmy. Ludzi, którzy choć początkowo zdystansowani, są zawsze przyjaźni i serdeczni dla przyjezdnych. Poczuliśmy też grecki spokój, pogodę ducha mimo kryzysu, umiejętność cieszenia się życiem niezależnie od tego, co przynosi, i prawdziwie zen podejście w obliczu rzeczy, na które nie mamy wpływu (ti na kanoume? – what can we do?). Po 6 tygodniach na Evii jesteśmy pełni wdzięczności, nasyceni pięknem przyrody, bogatsi o nowe znajomości, wiedzę, doświadczenia i przeżycia. To się nazywa podróżowanie!

* malaka(s) (μαλάκας) – jedno z pierwszych słów, których nauczysz się w Grecji, z ang. wanker, używane między bliskim znajomymi w różnych celach

** czy dotykaliście kiedyś cudownych oślich uszu? Wydają się być zrobione z kartonu pokrytego futrem, a do tego każde operuje niezależnie 🙂

North Evia Farakla the donkey-3829

(Visited 306 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *