Pulau Pangkor, czyli wakacje na wakacjach

Podróżowanie to wbrew powszechnej opinii ciężka praca, szczególnie jeśli budżet jest ograniczony. Ciężki plecak, komunikacja miejska i wiejska, poszukiwania hotelu, gubienie się i odnajdywanie… czasem pozbawiają ostatnich sił. Nie żebyśmy narzekali, ale dla równowagi, co jakiś czas robimy sobie wakacje na wakacjach. Charakteryzują się one zakotwiczeniem w jednym miejscu i kompletnym brakiem czasu.

W Malezji wakacje zorganizowaliśmy sobie na wyspie Pangkor. Zlokalizowaliśmy przyjemny guesthouse z dużą ilością zieleni i leniwą atmosferą i swój własny mini domek. Zupełnie nie znaleźliśmy czasu na:

– spacer po ciekawie zapowiadającej się dżungli tuż obok

– wynajęcie rowerów na jeden dzień i objechanie niewielkiej wyspy

– wycieczkę taksówką do miasta po składniki do ugotowania własnego obiadu.

Jedyne na co znaleźliśmy czas to:

– dotarcie na pobliską plażę (dwa razy!) połączone z konsumpcją skandalicznie drogiego piwa (muzułmańskie podatki)

our beach

local beer brand

– objadanie się owocami morza, w tym najlepszymi kałamarnicami ever; zostałam też pierwszy raz pokonana przez chili w pysznej tajskiej zupie tom yam; co więcej Marcin też dał radę zjeść tylko trochę, zanim pokrył się kropelkami potu

tom yam, morning glory and the best squid ever
tom yam, morning glory and the best squid ever

– regularne chłodzenie w postaci ice-coffee i lemoniady

– dokarmienie bananami lokalnej atrakcji Pangkoru – dzioborożców (hornbill)

the cutest eyelashes
aren’t those eyelashes cute

– podziwianie zachodów słońca

Plus ciężka praca nad blogiem. To tyle. Obiecujemy poprawę.

(Visited 91 times, 1 visits today)

2 Comments

  1. Maciek December 10, 2013 at 7:47 pm

    Można prosić takie kałamarnice?
    Jak są przygotowane?

    Reply
    1. Two hungry people December 11, 2013 at 11:43 am

      Też byśmy to chętnie powtórzyli 🙂 Były bardzo proste, grilowane z czosnkiem i chilli i może czymś jeszcze, ale tyle się dowiedzieliśmy. Chyba były po prostu świeże i dlatego miały świetną konsystencję i do tego tylko nutkę ostrości i przypraw. Był do nich jakiś marny sos, ale w ogóle nie był potrzebny. Mniam…

      Reply

Leave A Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *