Raj odnaleziony

W podróżach, oprócz dobrego jedzenia, poszukujemy tego, co Lonely Planet lubi określać jako “bucolic paradise”. Wieś idealna. Piękne krajobrazy, spokój, daleko od miasta. Zwykłe życie. Tak było na Sumatrze, tak jest w Laosie. Wąski pas centralnego Laosu, trasa numer osiem, między Wietnamskim Vinh a Tajlandią. Godzina drogi od szosy w głąb kraju. Wieś Kong Lo, sławna ze względu na jaskinię o tej samej nazwie. Na turystycznym szlaku, ale trochę nie po drodze, wciąż spokojnie i bez tłumów. Tu znaleźliśmy nasz pierwszy laotański raj, a jest ich wiele! Mówiąc w skrócie – jesteśmy zakochani. Nadmiar dobrych wrażeń okazuje się być równie ciężki do przetworzenia, co nadmiar pecha. Mam ochotę krzyczeć: musicie tu przyjechać!, a jednocześnie chcę mieć to miejsce tylko dla siebie. Niewyszukane hasło promocyjne Laosu “Simply beautiful” trafia w samo sedno.
Wielokrotnie rozbraja nas mieszanka piękna, spokoju, naturalności. Ot tak sobie, zwyczajnie. Atakuje znienacka i pozostawia z wielkim wykrzyknikiem i wielkim znakiem zapytania (Is this for real?!)
Kiedy przyjeżdżamy i witają nas wyrastające z płaskiego terenu góry, a dookoła ciagną się pola tytoniu.

20140224-IMGP2227-kong lor mountain view tobacco

Kiedy idziemy na spacer do ekologicznej farmy, a za tunelami z ziołami i poletkiem kapusty kryje się skarpa z niespodzianką – rzeka, góry i bawoły podczas kąpieli.

20140224-IMGP2246-kong lor river buffalo view

Kiedy wybieramy się na śniadanie do małej knajpki i z tarasu wita nas kolejny odcinek turkusowej rzeki, po której pływają kaczki, gęsi i ludzie. Wdajemy się w powolną rozmowę ze starszym mieszkańcem wioski. Na skałach kobieta pierze ubrania, a następnie siebie.

20140225-IMGP2317-kong lor river wash

20140225-IMGP2306-kong lor river view-2

20140225-IMGP2321-kong lor river wash

Kiedy zbliżamy się do ukrytej w skale jaskini, mijając cudownie zieloną i absolutnie przejrzystą wodę, do której nie sposób nie wskoczyć natychmiast w ubraniu.

20140225-IMGP2325-kong lor river view

Kiedy po prawie godzinnej przeprawie łódką przez zupełnie ciemną jaskinię wypływamy w tropikalną zieleń i widzimy dzieciaki szalejące na piasku i skaczące z drzew do wody.

20140225-IMGP2441-kong lor river cave entrance

20140225-IMGP2399-kong lor river cave other side

20140225-IMGP2407-kong lor river cave other side kids tree

20140225-IMGP2405-kong lor river cave other side kids beach

20140225-IMGP2411-kong lor river cave other side kids tree jump

Kiedy siedzimy na tarasie pensjonatu i podglądamy życie mieszkańców, a wszystko dzieje się w zwolnionym tempie – przygotowywanie tytoniu do suszenia, reperowanie budynków, prowadzenie bydła do domu, gotowanie, rozmowy. Ten głęboki spokój pokazuje, jak wygląda pogodzenie się z rzeczywistością.

20140224-IMGP2289-kong lor buffalo

Wiele osób powie, że to pozory i bujdy naiwnych turystów, że “z daleka widok jest piękny”, że Laos jest w najbiedniejszej pięćdziesiątce, że marny dostęp do opieki zdrowotnej i edukacji, że Ci ludzie na pewno chcieli by się z nami zamienić, że gorycz chowają w sobie itd itp. Drodzy cynicy, pewnie częściowo macie rację, ale przyjedźcie i poobserwujcie te dzieciaki kąpiące się w rzece i spróbujcie powiedzieć z ręką na sercu, że nie bije od nich szczęście na kilometr.

20140226-IMGP2473-kong lor kids on bus

Co jakiś czas zastanawiam się, czy to ja jestem odurzona, czy wszyscy odbierają to miejsce tak samo. Cathy, z którą leniwie spędzamy czas, mówi, że właśnie dla takich widoków przyjechała do tej części świata. Błąkamy się po wsi i trafiamy na kursujący co dwa dni bezpośredni autobus z Vientiane, z którego wysypuje się garść ludzi. Wydają nam się strasznie nadpobudliwi, wręcz agresywni. Trójka z nich wypluwa w naszą stronę szereg pytań: jak, gdzie, kiedy, ile, po co, dlaczego… Czy tak Laotańczycy odbierają turystów?
Następnego dnia spotykamy dziewczynę z tej trójki. Wieś odczyniła swoją magię, bo dziś z jej twarzy nie znika ani na moment ten widoczny w oczach uśmiech. Marcin twierdzi, że to “coś” musi być w Beerlao. Ja myślę, że każdy overachiever powinien zafundować sobie urlop w Laosie. Żeby przypomnieć sobie, że jest jeszcze inna opcja. Działa na każdego. No, prawie każdego, bo kolejnego dnia spotykamy pozostałą dwójkę: w 35 stopniach, nadal z zaciśniętymi zębami, uprawiają we wsi jogging . Czy coś ich goni? Dajcie im Beerlao!

20140224-IMGP2273-kong lor hut

20140224-IMGP2297-kong lor sunset

(Visited 99 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *