Wszystkie drogi prowadzą na obiad, czyli co zjeść w Kambodży

Zacznij dzień jak najwcześniej, korzystając z porannego chłodu. Dołącz do mieszkańcow tłoczących się w okolicznych jadłodajniach. Znajdź wolny stolik, gdzie po chwili pojawi się człowiek ze szklankami pełnymi lodu. Napełnić je można gratisową zieloną herbatą, rozcieńczoną w homeopatycznym stylu. Zacznij od kuy teav – zupy z cienkim makaronem ryżowym. Bulion wieprzowy jest delikatny, a ostateczny smak zupy zależy od niezliczonych dodatków – świeżych ziół i liści, kiełków, mięsa, marynowanych i świeżych papryczek, sosu rybnego i sojowego. Już kilka kawałeczków świeżego chilli w gorącym roztworze potrafi skutecznie wypalić podniebienie i złagodzić strach przed surowymi plasterkami mięsa powoli zmieniającymi kolor w gorącej zupie. Jeżeli chcesz naśladować lokalne zwyczaje, do zupy dodaj też mieszanki cukrosoli, ktora zmieni bulion w miksturę elektrolitów, idealną na zbliżający się upał. Przy odrobinie szczęścia posiłek uaktrakcyjni azjatycki film akcji.

 asian action movie breakfast

Porcja zupy nie jest duża, więc można ruszyć dalej na poszukiwanie pork rice (bai sach chrouk). Doskonała, marynowana i grillowana wieprzowina podawana jest z plasterkami ogórka, marynowanymi warzywami i miseczką bulionu wspomagającego trawienie. Mimo tego, danie może wykończyć tych, ktorzy do południa są w stanie przełknąć co najwyżej kawę i bułeczkę.

pork rice

Śniadanie nie będzie kompletne bez baboru, czyli lokalnej wersji zupy ryżowej (congee). Zaglądaj do ulicznych garów w poszukiwaniu bladej ryżowej zawiesiny. Nie warto oceniać jej po wyglądzie, bo w połączeniu ze sprężystymi kawałkami białej ryby, chrupiącymi kiełkami, sokiem z limonki, fermentowanymi fasolkami soi, ostrymi papryczkami, sosem rybnym i sojowym może zostać twoją ulubioną śniadaniową miksturą pozostawiającą po sobie poczucie komfortu i błogości.

borbor

Na lunch skocz nad Mekong, żeby sprobować świeżo złowionej ryby w rożnych odsłonach. Zacznij od zupy, wyławiając kąski do miski z ryżem, ktory nasączy się aromatycznym bulionem.

rice fish soup

Zamow też koniecznie fried ginger (smażony imbir) w wersji z rybą. Może być go nawet więcej niż mięsa, ale wcale nie jest tak ostry, jak można by się spodziewać.

fried ginger fish

Może uda Ci się też trafić na pyszną rybę z trawą cytrynową, bazylią i chilli.

lemongrass fish

Popij świeżą wodą kokosową lub owocowym szejkiem.

Przy dużym szczęściu może spróbujesz też w knajpie lub na ulicy małych pierożkow z niespodzianką. Trochę jak kopytka, ale o bardziej delikatnej konsystencji, zrobione są z mąki ryżowej i obsypane sezamem lub świeżymi wiórkami z kokosa. Kryją w sobie nadzienie z brązowego cukru palmowego, który pod wpływem wysokiej temperatury topi się i rozpływa w ustach.

rice dumplings

Aby przetrwać do obiadu, skanuj ulice w poszukiwaniu stoiska ze stosem poszatkowanej zielonej papai i moździerzem, w którym wymieszana zostanie w odpowiednich proporcjach z chrupiącymi orzeszkami ziemnymi i suszonymi rybkami, świeżymi ziołami i słodko-kwaśno-ostrym sosem. Jeśli dość już masz intensywnych smaków, możesz zadowolić się grillowanym bananem, który przypomina słodką grzankę.

grilled bananas

Na obiad rusz do Phnom Penh, najlepiej do restauracji Remdang, gdzie w luksusowym otoczeniu możesz spróbować khmerskich klasykow w nowoczesnym wydaniu. Na szczęście wiele dań jest dostępnych w wersji 1/2 porcji. Najwyższy czas, żeby spróbować sławnego amoku, którego próżno szukać w tanich jadłodajniach. Kawałki ryby pokryte aromatyczną pastą kroeung i mlekiem kokosowym po ugotowaniu na parze w liściach bananowca rozpływają się w ustach.

 amok

Restauracja, jak sporo innych w  Kambodży, zatrudnia młodych z ulicy, szkoli ich i zapewnia zakwaterowanie, wyżywienie i opiekę medyczną podczas gdy zdobywają oni doświadczenie w eleganckiej restauracji. Grzechu warte są też nadziewany boczek wieprzowy z pysznymi sosami i sałatka z pomelo oraz pewnie wiele innych… Ciesz się niesamowitym stosunkiem jakości do ceny i tym, że chociaż raz Twoje obżarstwo nabiera sensu.

stuffed smething

pomelo seafood salad-1

Jeśli przerażają Cię stosy mięsa i wnętrzności, wyroby mięsopodobne i enigmatyczne elementy zgrillowane na patyku na ulicznych stoiskach, wybierz się do wietnamsko-khmerskiej restauracji Ngon, żeby sprobować bardziej oswojonych i higienicznych wersji ulicznego jedzenia. Knajpa jest oazą w upale i gwarze Phnom Penh, a dookoła zielonego dziedzińca rozmieszczone są stoiska symulujące uliczne stragany. Zajrzyj na koniec karty w poszukiwaniu kuchni khmerskiej, ze świadomością, że dania są tu poprawne, ale bez polotu.

ngon main room

grilled tonle sap fish 2

ngon stall dessert

Dzień się kończy, ale przydałoby się jeszcze sprobować skarbu Kambodży, czyli świeżego zielonego pieprzu z Kampot, na przykład z owocami morza. Kuleczki wspaniale pękają w zębach i palą podniebienie.

kampot pepper seafood

Jeśli zabraknie Ci miejsca na deser, nie panikuj. Spokojnie możesz uzupełnić braki wieczorem na mieście. W okolicach Central Market (i na pewno wielu innych miejscach) znajdziesz panią uśmiechającą się zza rzędow szklanych naczyń wypełnionych czerwonym lepkim ryżem, fasolką mung i fasolą czerwoną, kulkami taro i tapioki, agarowymi żelkami, suszonymi owocami i innymi niezidentyfikowanymi obiektami. Zamiast zgadywać co jest najlepsze, zamów wersję mix. Dopełniona mlekiem kokosowym i kruszonym lodem podbija poziom glukozy i najlepiej zaspokaja pragnienie.

sweets stall

Dzień zakończ alkoholizując się tanim piwem i drinkami na jednym z hostelowych tarasów. Albo zrób wszystko po swojemu i daj znać, co nas ominęło.

Smacznego!

(Visited 186 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *