Z prądem, ale pod prąd

Z naszego poprzedniego pobytu w Chorwacji, jakieś 10 lat temu, zapamiętaliśmy, że ludzie są niezwykle serdeczni, a wszystko kosztuje tri kuna. Dziś, chociaż za tri kuna można dostać już tylko sól, ludzie nadal witają nas z uśmiechem. Mkniemy trasą wzdłuż Drawy, przez płaską jak naleśnik północą kraju, w stronę Serbii. Drawę poznajemy najpierw nad zalewem Dravsko Jezero, a potem po drodze kilkakrotnie zbliżamy się do jej meandrów, żeby zakończyć nasze spotkanie w Osijek. Stamtąd zaglądamy na rozlewiska na skraju rezerwatu Kopaĉki Rit, gdzie Drawa łączy siły z Dunajem.

northern croatia dravsko jezero-1529

northern croatia drava-1614

northern croatia donki miholjac-1673

northern croatia osijek-1800

Northern Croatia Kopacevo-1744

Ponieważ w wielu krajach, w tym w Chorwacji, dziki kemping jest zabroniony, cykliści długodystansowi radzą na swoich blogach, żeby namiot rozstawiać z dala od ludzkich oczu. Nie bardzo podoba nam się ukrywanie w krzakach, więc zachęceni ciepłem mieszkańców, po przyjeździe do miasteczek czy wsi, pytamy, czy możemy gdzieś się rozbić. Za każdym razem odpowiedź jest twierdząca i znajduje się miejsce za stadionem piłkarskim (zacisznie), nad błękitnym stawem (bosko), czy też na trawniku w środku wsi (którędy do toalety?). W miastach udaje nam się spotkać niezwykle gościnnych gospodarzy i mieć szansę na podglądanie życia mechanika samochodowego i najbardziej uroczej nauczycielki matematyki ever. Lima na kilka dni zyskuje sporo większego przyjaciela Brundo.

northern croatia pond next to dravsko jezero-1544

northern croatia sky-1619

northern croatia camping molve-1635

northern croatia lima in the tent-1535

northern croatia camping in a town-1665

northern croatia jagodnjak-1788

northern croatia jagodnjak ith nikola-1798

northern croatia jagodnjak lima and brundo-1793

northern croatia vinkovci with marija and diego-1815

Podróżując z plecakiem zawsze zastanawiamy się, jak uciec z głównych tras i wydeptanych przez Lonely Planet ścieżek. Na rowerze ten problem zupełnie znika, bo pierwszorzędne znaczenie ma dogodna trasa, która może nie pokrywać się z turystycznym szlakiem. Pierwszy raz podróżujemy więc bez wskazówek, a ekscytacją i niepewnością napełnia nas kierowanie się na nocleg na miejsce wyznaczone przez położenie palca na mapie.

Już wyjeżdżając z Węgier zaczeliśmy odczuwać, że kierujemy się w dokładnie odwrotnym kierunku niż większość przybyszów szukających szczęścia w Europie Zachodniej. Jednak mimo medialnej burzy znanej nam z polskich mediów, we wsiach i miasteczkach panuje zupełny spokój. Niektórzy z naszych gospodarzy nawet nie są do końca świadomi aktualnych wydarzeń. Nie spotykamy też żadnych migrantów, poza kilkoma konwojami autobusów. Granica serbsko-chorwacka jest jednak zamknięta i czekamy na rozwój wydarzeń. Kiedy dowiadujemy się o ponownym otwarciu przejścia w Tovarniku, ruszamy pełni nadziei w jego stronę. W Vinkovci jeszcze dwa razy dostajemy sprzeczne informacje. W końcu nasza gospodyni dzwoni na przejście graniczne. Urzędnik oświadcza: „Proszę Pani, teraz jest otwarte. Czy za godzinę, jutro, czy za tydzień też? Niczego nie gwarantujemy”. Ruszamy więc w niepewności, po drodze łapiąc gumę tuż przed policyjnym patrolem. Sam Tovarnik jest opustoszały: po namiocie czerwonego krzyża hula wiatr, a dwóch medyków nudzi się na zewnątrz. Zadziwieni brakiem kolejki, bez najmniejszego problemu przekraczamy granicę i zaliczamy swój pierwszy nocleg pod namiotem w środku miasta, przy… korcie tenisowym.

Serbia Sid-1817

(Visited 69 times, 1 visits today)

2 Comments

  1. Papa October 13, 2015 at 2:34 am

    A co na to wszystko Lima? Jak się jej podoba życie “włóczęgi”? 😉
    A jak sprawuje się namiot?
    Ściskam
    Papa

    Reply
    1. Two hungry people October 15, 2015 at 7:37 pm

      Namiot bardzo dobrze, zgubiliśmy tylko jedną małą zapinkę ale to szczególnie nie przeszkadza. Jest ciepły!
      Lima chyba po prostu się przyzwyczaiła do nowego stylu życia. Wolałaby tylko więcej biegać ale ostatnio prawie nie ma do tego okazji. Jak wybraliśmy się na jedną górę na piechotę to była wniebowzięta 🙂 Poza tym została psem kawiarnianym i grzecznie siedzi pod stołem jak my sprawdzamy internet…

      Reply

Leave A Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *